Michalina Ossowska

Czy macie plan awaryjny?

Swoją obecną firmę prowadzę już 2 lata, zaczynałam z jednym klientem, obecnie jest ich coraz więcej, a mój apetyt ciągle rośnie. Najczęściej moje współprace są długoterminowe, oparte na relacji z Klientem. Jednak, jak to w relacjach bywa, czasami oczekiwania mogą być różne i potrzebny jest plan awaryjny. Zresztą, uważam, że jest to podstawa, jeśli prowadzisz biznes, bierzesz kredyt czy zmieniasz pracę.

Korporacje rządzą się swoimi prawami

Kiedy pracowałam na etacie, zawsze wszystko chciałam już i natychmiast. Nie rozumiałam, że nie jestem najważniejsza, że jestem tylko pionkiem, z którym nikt się nie liczy. Fakt, nie zawsze tak było, pracując dla małych firm, czułam się zawsze częścią zespołu. Jednak korporacje rządzą się swoimi prawami. Pamiętam, jak bardzo zabolało mnie gdy przy przedłużaniu umowy powiedziałam, że jestem w ciąży, więc dostałam umowę do porodu z możliwością powrotu po okresie macierzyńskim…
Niby wiesz: „chcemy cię, wróć do nas”, a równocześnie z tyłu głowy mój głosik mówiący „nie jesteś warta umowy na czas nieokreślony, bo zaszłaś w ciążę, której się notabene już nie spodziewałaś”. 

Koniec z pracą dla korporacji!

W tamtym momencie obiecałam sobie, że już nigdy nie będę pracowała dla korporacji. Był to też kluczowy moment dla mnie na podjęcie decyzji o założeniu własnej firmy. Teraz, z perspektywy pracodawcy chyba bym się załamała gdybym usłyszała, że moja pracownica jest w ciąży. Są to dla mnie dodatkowe koszty, jednak może nie będę porównywać jednoosobowej firmy do wielkiej korporacji zatrudniającej kilkaset osób.

Plan awaryjny już na starcie?

Jednak, jak wiesz, życie lubi płatać nam figle i czasami zataczamy kręgi, których nie planowaliśmy. W ten właśnie sposób, po roku prowadzenia działalności, gdy moja druga córka poszła do żłobka, ja byłam gotowa na współpracę z większą liczbą klientów. Natknęłam się na ogłoszenie, zaaplikowałam i dostałam zlecenie. 
Od początku nie było wiadomo, jak długo ono potrwa, ale było dla mnie bardzo korzystne. Rozwój mojej firmy zawdzięczam dotacji unijnej i właśnie temu zleceniu dla zagranicznej korporacji. Mój mąż wielokrotnie mówił mi: „słuchaj, to się może skończyć z dnia na dzień, lepiej pomyśl o planie awaryjnym”. Wielokrotnie przyznawałam mu rację i plan awaryjny mam, jednak głosik w głowie powtarzał: „nieee, to jeszcze nie jest ten moment”.

W maju dostałam potwierdzenie, że zlecenie zostanie przedłużone do końca roku, więc postanowiłam na rozwój i zatrudniłam pracownika… a teraz przypadkiem dowiaduję się, że zlecenie może zakończyć się już za kilka tygodni.

Pisząc ten artykuł, mam wiele niewiadomych, gdyż informacja nie jest potwierdzona przez „górę”, która jest na urlopie. Moja głowa pęka w szwach od myśli i planów, strategii działania, w którym kierunku mam pójść, kiedy czarny scenariusz się ziści, a zlecenie się zakończy. Pewnie się zastanawiasz, czemu nie czekam. W sumie to czekam i równocześnie zastanawiam się, jakie elementy mojego planu awaryjnego będę musiała wprowadzić.

Nierówne relacje biznesowe

Wiesz, co jest najśmieszniejsze w tym wszystkim? Chciałam być królową, a czuje się jak pionek na szachownicy. Z drugiej strony, jeśli opierasz swój biznes na pracy dla giganta, to musisz wziąć pod uwagę, że relacja biznesowa nie będzie na równi. Czy zamknę firmę, z powodu tego zlecenia? Nie, a przynajmniej nie mam zamiaru do tego dopuścić. Wystarczająco szybko dywersyfikowałam swoje działania i oparłam firmę na wielu klientach. To właśnie z pozostałymi klientami mam oparty biznes na równych relacjach. Uwielbiam pracę dla nich, chociaż bardzo często po głowie mi chodzi, jakby to było wygodnie pracować tylko dla jednej firmy, dalej jako B2B,
ale jednak nie przełączać się między klientami i projektami. Tak wygodniej, ale zdecydowanie dużo bardziej niebezpiecznie.

Jednak jeśli z jakiegoś powodu, jesteś w niebezpiecznej sytuacji i masz wrażenie, że twój misternie zbudowany domek z kart się wali… zatrzymaj się. Weź głęboki oddech, kilka razy przeanalizuj swoją sytuację i działaj. Zastanów się, czy wolisz ogromny domek z kart, czy mały, ale murowany. Zastanów się, w jaki sposób możesz wykorzystać te karty, które już masz, by zdobyć przewagę. Pamiętaj, że jeśli coś się wydarzyło, to znaczy, że masz w sobie zasoby na podjęcie rękawicy z przeciwnościami losu i wygrana jest tuż za rogiem. Trzeba się tylko podnieść, otrzepać kolana i ruszyć do przodu. 

Jestem ciekawa czy Ty też planujesz i masz plan awaryjny w swoim życiu?

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.